kwietnia 30, 2021
Buty na lata nie na lato
marca 05, 2021
" American dream" z Polskim akcentem
Jak wiecie lub nie
wiecie od lipca tamtego roku jestem kimś w rodzaju "konsultantki" w
pewnej amerykańskiej marce... Pochłonięta pracą, studiami i po prostu życiem moje "jestem" ograniczam na chwilę obecną do
stosowania i testowania produktów tej marki. Dziś chciałabym wam opowiedzieć
trochę jak do tego doszło i jak naprawdę wygląda „American dream”
W lipcu ubiegłego roku na moją reakcję do zdjęcia na instastory jednej z dziewczyn, która już była w tej marce (o czym ja nie wiedziałam) otrzymałam wiadomość z zachętą do podjęcia współpracy z marką która oferuje kosmetyki i produkty do włosów. Po wymianie kilku wiadomości umówiłam się z nią na rozmowę na którą przygotowałam sobie kilka pytań, na które i tak w większości nie otrzymałam odpowiedzi. Jedyne czego dowiedziałam się na owej rozmowie to same wspaniałości dotyczące marki! Wysokich zarobków jakie oferuje, najlepszego systemu wynagrodzeń, wspaniałej atmosfery, pozytywnej energii (tego na pewno nie brakowało), gdzieś na samym końcu dowiedziałam się czegoś o kosmetykach, ale w bardzo ogólny sposób. Jednym słowem „zakochasz się w nich”, „są super”, „są PREMIUM”… Bo są ! W tym miejscu chcę jednak podkreślić, nie jest to recenzja kosmetyków i produktów tej marki, a jedynie opis mojej „przygody” z nią.
Po rozmowie z dwoma wspaniałymi,
uśmiechniętymi od ucha do ucha, pięknymi i tryskającymi energią dziewczynami
pomyślałam tylko „ja też tak chce…”. One wiedziały, że już „mnie mają”, ja
miałam bardzo wiele wątpliwości, ale zarażona ich pozytywnymi emocjami i
energią postanowiłam spróbować. Zupełnie nie wiedziałam jak to działa. Dziewczyny zapewniały mnie, że wszystkiego mnie nauczą, pokażą jak to działa, zapewniały mnie, że nic nie tracę, że to najlepsza opcja, zero zobowiązań więc pomyślałam, że bardziej będę żałować jeśli nie spróbuje. Ja nigdy
wcześniej nie słyszałam o tej marce co było dodatkowym atutem bo pomyślałam że
jest to coś nowego, świeżego i nie wyskakuje jeszcze z lodówki. Kolejnym
powodem dla którego dałam się namówić jest to że uwielbiam prowadzić instagram.
Nie jestem żadną influenserką mój instagram to typowy life style, myślałam, że ta praca pomoże mi ukierunkować swoje SM na jakiś kontent. Skoro i tak dzieliłam
się w Internecie różnymi rzeczami, za które mi do tej pory nie płacono to
dlaczego nie podzielić się czymś za co dostane pieniądze ? W tej
chwili myślałam tylko „tu i teraz” i zostałam złowiona!
W ciągu kilku tygodni
poznałam więcej osób niż przez ostatnie kilka lat :D Dziewczyny były wspaniałe,
okazały mi wiele ciepła i wsparcia dodawały motywacji i odwagi do działania i
ogólnie do życia. Były naprawdę inspirujące. W tym czasie naprawdę tego
potrzebowałam. Wszystko działo się bardzo szybko, zaczęłam się szkolić, czytać,
dowiadywać wszystkiego na temat marketingu sieciowego o którym nie miałam
wcześniej zielonego pojęcia i równie szybko okazało się że zupełnie tego nie
czuję, że to wbrew mnie, że to nie idzie w parze z moimi ideałami i zasadami.
Próbowałam robić to w zgodzie ze sobą, na własnych warunkach, ale
moje działania cały czas były negowane do tego stopnia że zostałam zgłoszona
„anonimowo” do marki, która wystosowała „ostrzeżenia”. Jednym słowem nie mogłam
pozwolić sobie na zbyt wiele. Wtedy też postanowiłam ograniczyć swoją działalność.
Podsumowując z perspektywy czasu i myślę, że już dość na chłodno... Nie żałuje. Poznałam wspaniałych ludzi, nauczyłam się wielu nowych rzeczy, dostałam lekcję, wyciągnęłam wnioski. Dodam, że tego typu „biznesy” owszem działają, da się na tym nawet bardzo dobrze zarobić w co początkowo nie wierzyłam, ale czy ta „gra jest warta świeczki”?. Musimy pamiętać, że wchodząc w coś takiego od razu jesteśmy wystawieni na oceny, krytykę, a nawet hejt. Bo robimy coś „dla kasy” bo w ogóle coś robimy… Nikt nie krytykuje nikogo za to że idzie do pracy na etat „dla kasy”, ale kiedy już wchodzisz w marketing sieciowy to Panie uchroń.
Trzeba też mieć świadomość, mimo zapewnień, że taka praca to czysta przyjemność, że to w ogóle nie jest nawet praca, że pieniądze w marketingu sieciowym lecą z nieba, że wystarczy mieć tylko telefon i internet… to największe kłamstwo jakie słyszałam ! Taka praca to praca jak każda inna, a może i nawet trudniejsza, przynajmniej dla mnie. Dlatego szanuję każdą osobę, która w ten sposób pracuje. Do takiej pracy wcale nie wystarczy posiadać telefonu z dostępem do internetu. Potrzeba posiadać podstawowe narzędzia pracy, produkty, które będziemy promować oraz dużo wiedzy. Kolejnym mitem jest oczywiście to że może robić to każdy i że brak czasu to nie jest przeszkoda. Nic bardziej mylnego taka działalność jest naprawdę czasochłonna jeśli studiujesz, pracujesz albo dodatkowo uczęszczasz na jakieś zajęcia i nigdy na nic nie masz czasu to ciężko będzie ogarnąć coś takiego. Doba po dołączeniu do jakiejkolwiek marki trwa tyle samo :D „Praca dla każdego” ? raczej nie. Żeby to robić dobrze trzeba być min. bardzo zdyscyplinowanym i pewnym siebie. Często widzę osoby które zaczynają i popełniają bardzo dużo błędów, które ja też popełniłam… Podziwiam szczerze osoby, które się w tym realizują i odnoszą sukcesy.
Bardzo długo to we mnie „siedziało” i po prostu czułam taką potrzebę, żeby o tym napisać, a najlepszym lekarstwem na wszystko jest notes i długopis albo komputer i klawiatura. Jeżeli przeczytałaś/eś to do końca wiedz, że też Cię podziwiam i dziękuje !
stycznia 07, 2021
postanowienia noworoczne
grudnia 21, 2020
wyjątkowe święta
Święta to chyba dla każdego taki wyjątkowy i magiczny czas. Tegoroczne, na pewno będą dla nas trudniejsze... Szczerze mówiąc mam już trochę tego dość. ale dla mnie te święta są szczególnie wyjątkowe z kilku powodów... To pierwsze święta, które spędzę z moim mężem jako moim mężem :D Wcześniejsze święta też spędzaliśmy razem, ale teraz to co innego! Tak się cieszę na te święta, już nie mogę się doczekać ! Tym czasem pokażę wam jaką mamy super fajną małą choinkę :D Dostałam od mamy taka uroczą małą choinkę, którą znalazła na strychu. Była bardzo pognieciona i nieco krzywa, ale stwierdziłam, że może uda mi się ją jakoś doprowadzić do normalności :D Tę małą mamy w sowim pokoju, ale ubraliśmy też dużą, która stoi w pokoju gościnnym.
W domu miałam tylko jakieś stare światełka więc pojechałam do biedry dokupiłam jeszcze jedne, niestety nie zwróciłam uwagi i mają takie zimne światełka a ja chciałam takie w ciepłym kolorze, no ale już trudno. Wzięłam też trzy zestawy różnych bombek, na taką małą choinkę to i tak dużo i wyszło całkiem nieźle. Te czerwone większe bombki są takie piękne... matowe i błyszczące! Żałuję, że nie wzięłam więcej. Te srebrne z brokatem to mega niewypał :D brokat sypie się z nich okropnie i są ogólnie dość tandetne. Nie wiem czy wytrzymają do przyszłego roku, ale może jak już je ściągnę to użyję lakieru do włosów podobno dobrze sobie radzi z takimi rzeczami. A te malutkie są takie urocze , trochę "babcine" bardzo mi się podobają. Po za choinka w naszym pokoiku nie ma innych ozdób, raczej nie lubię przepychu i pewnie tak już zostanie, chociaż nie zarzekam się ! może jeszcze coś dokupię :D
grudnia 14, 2020
ulubiony sweter tej zimy i ubrania z drugiej ręki
Cześć ! Dzisiaj pokażę wam jaki fajny sweter udało mi się kupić "z drugiej ręki" od swojej koleżanki. W ogóle bardzo podoba mi się taki sposób wymiany rzeczy w szafie, sama teraz wystawiam dużo swoich rzeczy na sprzedaż. Co prawda nie lubię chodzić do ciucholandów, a nawet kiedy do jakiegoś zaglądnę nigdy nie udaje mi się nic sensownego kupić. Zazdroszczę wszystkim moim koleżaneczką, które kupują w sh za bardzo małe pieniądze super fajne rzeczy. Może kiedyś jeszcze się nauczę robić zakupy w takich miejscach. Jak na razie korzystam z każdej wyprzedaży szaf moich koleżanek i z aplikacji Vinted, którą bardzo lubię.
Jesienią i zimą bardzo lubię ciepłe, urocze swetry. Ten jest moim ulubionym w tym roku ! Zestawiam go z jeansami i sportowymi butami, albo z czarnymi spodniami i eleganckimi botkami wdaje mi się, że pasuje do wszystkiego i najchętniej chodziłabym w nim cały czas :D Z góry przepraszam za spam selfie, ale nie dawno znalazłam świetny sposób na robienie takich zdjęć :D niestety nie opatentowałam jeszcze sposobu na samodzielne robienie zdjęć całych stylówek. Jeśli macie na to jakieś sposoby, chętnie się dowiem :D Tymczasem... zostawiam was z całą masą selfiaczków w ulubionym sweterku :D
grudnia 11, 2020
Grudniowy wpis z jesienną stylizacją
grudnia 01, 2020
Białe lniane spodnie i wspomnienie wiosny
Dziś zabieram was w podróż w czasie, podróż do ciepłych, wiosennych promieni słońca do intensywnie zielonych traw, do uroczych, rozkwitających pąków kwiatów do moich długich włosów i ubrań w które już się nie mieszczę :D Od wiosny czas minął tak szybko, tak wiele od tego czasu się zmieniło... Zmieniłam się nie tylko fizycznie, ale też psychicznie i cały czas nad sobą pracuję. Zmieniłam podejście do wielu rzeczy, do wielu spraw nabrałam dystansu. Uczę się wdzięczności, wrażliwości. Uczę się słuchania ludzi, ale przede wszystkim siebie. Ale o tym może innym razem :)
Wiosna w tym roku była piękna, i w całym tym szaleństwie i dziwactwie nie można odmówić jej uroku i czaru. Chyba nie tylko ja zapamiętam tą wiosnę jak żadną inną (zresztą, jak cały ten rok :D). Cieszę się, że za oknem już śnieg, że można otworzyć pierwsze okienko w kalendarzu adwentowym i że zaraz będziemy ubierać choinkę i śpiewać kolędy ! Lubię każdą chwilę jaką daje mi życie i lubię wracać do przeszłości mimo, że przeszłość emocjonalnie powinno zostawiać się za sobą i mimo że sama raczej żyję tu i teraz. To kocham wracać szczególnie zdjęciami przeszłych dni, miesięcy, lat.
Trochę się rozpisałam, a chciałam tylko pokazać wam moją wiosenną stylizację w grudniu :D Czy to ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie ?! :D
Uwielbiam te lniane spodnie, mam nadzieję, że do przyszłej wiosny zrzucę te moje zbędne kilogramy i się w nie jeszcze wcisnę. Lubię rzeczy ponadczasowe, nie podążam za trendami i modą. Lubię wyglądać ładnie jak każda kobieta, ale przede wszystkim stawiam na wygodę i minimalizm, chociaż z tym mam czasem jeszcze problem, ale też pracuję nad tym.













